Kiedyś myślałem, że tłumaczenie to po prostu przełożenie tekstu z jednego języka na drugi i tyle. Ale im więcej czytam, tym bardziej widzę, że to nie takie proste. Zwłaszcza jeśli chodzi o strony internetowe czy materiały marketingowe. Trafiłem na ofertę
Linguiniq krakow i tam pojawia się temat dopasowania treści do odbiorcy, kultury i stylu komunikacji. To brzmi sensownie, ale też trochę mnie zastanawia – czy przeciętny klient naprawdę zwraca na to uwagę? Czy różnica między „poprawnym” tłumaczeniem a takim dopracowanym faktycznie przekłada się na wyniki sprzedaży albo zainteresowanie ofertą? Może ktoś z Was miał okazję porównać takie podejścia? Sam zaczynam myśleć, że może to mieć większe znaczenie, niż się wydaje na pierwszy rzut oka.